Pointy argumentów pro-vie

Matka Boża z Panem Jezusem na kuli ziemskiej, zdjęcie rzeźby na fasadzie jednej z kamienic w Krakowie (fot. RK)

Róże dla Matki Bożej (fot. RK)

Zachęta do suplementacji magnezu Przezwyciężyć odczucie przygnębienia

Zachęta do suplementacji magnezu

Zachęcam, żeby suplementować magnez przy zajmowaniu się takimi tematami. To są teraz, czyli w sytuacji, gdy coś z tych spraw rzeczywiście przedostaje się do pełnej świadomości, krytycznie trudne tematy. Proszę też poczytać o tzw. stresie oksydacyjnym i zadbać na stałe o siebie w tym zakresie. O zachętach jako takich można się dowiedzieć czegoś więcej w mojej Szkole bycia pro-vie.

Przezwyciężyć odczucie przygnębienia

Odczucie przygnębienia przy zajmowaniu się tematami pro-life jest naturalne i trzeba je nauczyć się znosić. Robi się łatwiejsze, jeśli się je rozumie: tak się przeżywa radość na poziomie ratowania ludzi od ludobóstwa, kiedy dusza czuje, że dobrze robi, natychmiast odpoczywa przed Bogiem w swoim wnętrzu, co daje odczucie trudnego do opisania przygnębienia, które nie dotyczy już psychiki, ale jest duchowe (dusza podjęła słuszną decyzję, ale po niej znajduje się w warunkach krytycznych dla jej psychiki, więc Duch Święty pociąga ją głębiej, do jej wnętrza, po to, aby niejako cały czas trwała przed Bogiem, co daje jej nowe siły do zajmowania się tą sprawą lub do życia w ogóle, jeśli już nic więcej z woli Bożej nie może w tym względzie uczynić). Tylko to jest zdrowym uczuciem przy tych tematach. Każde inne, zwłaszcza jakaś euforia, jest znakiem ostrzegawczym, że trzeba właśnie zadbać o siebie. Jeśliby ktoś chciał się nauczyć uczuć i odczuć własnej duszy w obliczu ludobójstwa dokonywanego na chrześcijanach, w Krakowie jest taka możliwość, ponieważ stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie na ul. Stradom ma kawiarnię. Po kawie wypitej tam powinny się pojawić silne lęki, a to powinno podziałać jak szczepionka, czyli trzeba się liczyć z psychozą po kawie tam, ale po kilku tygodniach powinno się okazać, że dusza jest silniejsza i więcej może zrobić dobra w temacie pro-life (notabene nie wiem dlaczego tam są organizowane spotkania filmowe dla seniorów; jeśli przychodzą chrześcijanie, to chyba dla własnego męczeństwa, ale to jest właśnie autodestrukcja, więc odradzam);

Wymyśliłam trzy nazwy dla nowych miast w Polsce (jedną w zeszłym roku podczas pielgrzymki do Gietrzwałdu). Nazwa wymyślona w zeszłym roku powstała od pierwszych liter pomysłu na miasto uratowanych ludzi, czyli Mulów. Następne dwa miasta mogłyby się nazywać Serdeczów (miasto ludzi wyjątkowo serdecznych) oraz Serduszów (miasto ludzi wyjątkowo dobrego serca). Gdyby takie miasta w Polsce powstały, mielibyśmy Mulawian, Serdeczan, i Serduszan;

Jeśli ktoś po przeczytaniu moich argumentów pro-vie zdążył pomyśleć, że jeśli wszyscy będą pro-life, to nastaną jakieś nowe, wreszcie lepsze czasy, jest w błędzie. Nie nastaną nowe czasy, ponieważ one już nastały po tym jak nasze grzechy zamordowały na krzyżu Pana Jezusa, naszego jedynego Zbawiciela, a Pan następnie zmartwychwstał i nam o tym, że szczęśliwie zmartwychstał, powiedział (powiedział, bo Pan Jezus jest mistrzem przebaczenia, przecież nie musiał mówić, Zmartwychwstały Jezus mógł odejść pozostawiając fakt zmartwychstania w tajemnicy przed ludźmi na ziemi, a objawić go np. duszom w czyśćcu). Dlatego czasy od tamtej pory są nowe, że wtedy, gdy grzechy nasze zamordowały naszego Zbawiciela, nastąpiła największa katastrofa w dziejach całej ludzkości, nic gorszego już nie może się wydarzyć. Nic więc już nie mogło potem normalnie żyć i przeżyć, bo wszystko stworzenie szło prosto w rozpacz, gdyż adekwatnym dobrem po tamtych wydarzeniach, była tylko rozpacz, więc wszystko co się wydarzyło potem bierze się właśnie od ludzi pro-life (każdy święty i błogosławiony w Kościele Rzymskokatolickim jest pro-life), a dokładniej od Boga, który wciąż stwarza z niczego i z największego nawet grzesznika potrafi uczynić świętego, jeśli tylko on powie w wolności przed Bogiem, że chce takiej dla siebie przemiany jego serca

Dla relaksu po tym wysiłku formułowania różnych argumentów pro-life poszłam umyć kawiarkę. Pomyślałam, że zrobię to jeszcze dokładniej, niż mam to już opracowane. Po wyczyszczeniu nalałam więc wody, ale nie napełniłam pojemnika na kawę, i postawiłam na jednej z płyt na mojej kuchence ceramicznej. Wzięłam się tymczasem za zmycie kilku garnków. Ku mojemu zaskoczeniu kawa przelała się w tak szybkim tempie, że wylała się w dużych ilościach przez dziubek kawiarki na płytę. Woda poleciała aż na panel dotykowy i zamiast zgasić to co było włączone, włączyła jeszcze jedną płytę na kuchence. Gdybym tego nie zobaczyła, nie wiedziałabym, że może się coś w tym stylu w ogóle wydarzyć, ponieważ zasada bezpieczeństwa jest taka, że jeśli coś wykipi, panel natychmiast wszystko automatycznie wyłącza. Napisałam o tym wydarzeniu z dnia dzisiejszego (15 września 2019), żeby powiedzieć w jaki sposób pozytywne zaangażowanie w tematykę pro-life "generuje" życiowe wsparcie. Tego oczywiście nie można oczekiwać, ale za to może się tego spodziewać

Niektórzy ludzie się denerwują, że zwierzęta nie są osobami. To niepotrzebny niepokój, ponieważ są za to osobnikami. Tak więc ludzie się osobami, a zwierzęta osobnikami, co najlepiej widać na sowach, a wśród nich na puszczyku mszarnym.

Pointa specyficzna dla chrześcijan: Duch Święty czasem sprawia sytuacje lękowe wyraźne, czyli takie, w których nie ma najmniejszych wątpliwości, że czujemy lęk. Powodów jest więcej niż jeden, ale można to rozumieć na drodze nawrócenia w taki sposób: Bóg przez to pomaga nam się nawracać na poziomie uczuć i emocji, oraz przy okazji zachęca do posłuszeństwa, a to jest dużo łatwiejsze dla naszych dusz, jeśli z lękiem przychodzimy do Pana Jezusa, a tam usłyszymy od kapłana, że mamy się nie bać. Chodzi o to, żeby albo posłuchać (łaska czynna), a to jest w takich sytuacjach dużo łatwiejsze, albo że czasem dusza w jej głębi niejako sama słucha (okazuje posłuszeństwo), co świadomość odnajduje po jakimś czasie (jako łaskę wlaną).

Pointa specyficzna na poziomie ogólnoludzkim: kto odczuwa jakieś zniewolenie duchowe, które na nic nie idzie i w ogóle nie wiadomo co to jest, proszę spróbować przez jakiś czas używać orzechów piorących (tylko akurat nie jako szampon, bo do tego się nie nadają, czyli najlepiej do prania), może chodzić o alergię na jakiś składnik w mydle

Jeśli ktoś dochodzi do wniosku, że jest pro-life, ale dotąd myślał, że nie jest, musi tym bardziej uważać, żeby go nie chwyciła euforia. Jeśli pomimo to chwyta, trzeba się jakoś sfrustrować, czyli np. ująć sobie ze swojego otoczenia tego co jest antydepresantem, np. nie jeść pomarańczy (olejek pomarańczowy jest antydepresantem) lub pozbyć się na jakiś czas lawendy. Jeśli ta kategoria sposobów okaże się za słaba, trzeba zrezygnować nawet z wakacji, albo z czegoś podobnego, co pomoże się sfrustrować w wystarczającej "ilości". Prawdziwi bezdomni, czyli ludzie, którzy mówią, że chcą być bezdomnymi, to ludzie pro-life, którzy nie za bardzo sobie zdają z tego sprawę i, którzy z powodu braków w świadomości na ten temat nieumiejętnie się sfrustrowali, co właśnie doprowadziło ich do bezdomności (z bezdomności ludzi trzeba wyciągać).

Dopiero porządnie uporządkowane we własnym sumieniu sprawy po polsku w dokładnym tłumaczeniu: na rzecz życia (w moim przekładzie: dla życia na tak), po angielsku: pro-life, po francusku: pro-vie oraz po włosku: pro-vita pozwalają wrócić osobom zainteresowanym do tematu nowej, zaproponowanej przeze mnie, formy życia konsekrowanego, co znajdzie swój c. d. na stronie, którą uruchomię najszybciej jak to tylko okaże się możliwe: www.skoko.malarstwoity.pl (skoko to skrót od stanu kobiet konsekrowanych). Temat ten (moje plany uruchomienia tej strony) odsuwa się w czasie z przyczyn niezależnych ode mnie; podobnie ma się rzecz ze stronami, które zaplanowałam dla moich duchowych dzieci, czyli dla braci kaneanów i sióstr kaneanek (które, jak to widzę dzięki modlitwie, całkiem dobrze się mają w moim sercu [najprawdopodobniej uruchomię dla Was za jakiś czas dwie strony: www.kaneanie.malarstwoity.pl oraz www.kaneanki.malarstwoity.pl]); dzieci moich duchowych ma być malutko, czyli może być nawet tylko kilkoro, ale na wszelki wypadek dałam limit: 998 żywych na tej ziemi naraz i ani jednego więcej (limit ten jest twórczym nawiązaniem do tytułu Sługi Bożego Ks. Stefana Kard. Wyszyńskiego, Prymasa Tysiąclecia); doglądam moich dzieci duchowych na bieżąco, a jeśli chwilowo nie mam na to sił, pomaga mi Matka Boża Gietrzwałdzka (oczywiście nie tylko); trzeba Waszej modlitwy do Ducha Świętego, żeby to się udało, bo na razie idziemy w ciemnościach; światło co do tego powołania Duch Święty powinien dawać w wieku 35-45 lat; tak czy siak chłopaki muszą iść najpierw do seminarium, a dziewczyny do szkół wyższych pielęgniarskich, więc nikt nic nie straci ponad to co i tak się traci, jeśli się myśli poważnie o powołaniu, a w związku z tym o życiu w celibacie

Blog mój jest pisany takim zwartym tekstem po to, żeby małe dzieci (przed 12-tym rokiem życia) i osoby mocno starsze (po 75-tym roku życia) trochę do tych zagadnień zniechęcić, bo to są bardzo trudne zagadnienia (z tego samego powodu co jakiś czas tekst jest mniej poważny lub z nutą żartu), ale kto dotrze aż tu, myślę że może się dowiedzieć, że skrót klawiaturowy do powiększenia czciony na stronie www, to ctrl i +. Jeśli się kilkakrotnie naciśnie ctrl i + (literki i to nie dotyczy, czyli trzeba wcisnąć tylko ctrl oraz potem +), cała strona się powiększy. Potem, żeby wrócić do normalnego wymiaru, wystarczy znów nacisnąć ctrl i do tego znak – (znak minus).

(...)

Jednym z moich największych marzeń jest założenie katolickiej, o światopoglądzie bez wątpienia pro-life, Akademii lub nawet Uniwersytetu Teologii Detektywistycznej, w której będzie całkiem sporo filozofii, a doktorat nie będzie wymagał składania przysięgi (jednolite studia magisterskie [dzienne, zaoczne, przez Internet] i doktoranckie [dzienne, zaoczne, przez Internet]), dolną granicą wieku dla przyjęć ma być 29 lat, a górnej ma nie być wcale (kto będzie się czuł na siłach i przejdzie kwalifikację, będzie mógł studiować). Czy i czym jest to, o czym myślimy, że tego nie ma? oraz czy i kim lub Kim jest ten, o którym myślimy, że go lub Go akurat może nie ma?, jeśli ten ktoś lub/i to coś mieści się w wierze, a nie w wyrzeczeniu (to zdanie pointy 13-tej napisałam w sobotę, 28 września 2019 r., po Mszy św. w Sanktuarium Świętego Jana Pawła II). Wyobrażam sobie takie studia jako studia dla świeckich, dla kapłanów (diecezjalnych, zakonnych) i dla osób konsekrowanych razem. Cel takich studiów: profilaktyka kryzysu wiary oraz (może i to ma szanse się kiedyś udać) zdobycie nowego zawodu: teolog detektyw (z jedną z kilku możliwych specjalności, np.: poszukiwanie nowych kandydatów na ołtarze, tropicielstwo ludobóstwa, zbieranie danych i analiza statystyczna).
góra strony

Zobacz także: Argumenty pro-vie II

góra strony