Najważniejsze

Ratuję pszczoły

Wielkanoc 2019

Baranek Wielkanocny 2019

Co uważam za najważniejsze? Nie tylko dobrą hierarchię wartości, ale też prawidłową kolejność. Nauczyłam się tego studiując konserwację malarstwa. Sprawa jest szokująco prosta: zanim nie załatasz ubytków płótna w obrazie, który naprawiasz, jeśli myślisz, że uzupełniasz ubytki warstwy malarskiej w miejscach tych ubytków całego obrazu, tak naprawdę widzisz... fatamorganę! Prawidłową kolejnością w życiu jest najpierw obrona życia od poczęcia do naturalnej śmierci, a zaraz, prawie natychmiast potem obrona ludzkiej godności, dosłownie w tym samym wymiarze czasu, czyli od poczęcia do naturalnej śmierci (wyjaśnię od razu, że za naturalną śmierć uważam śmierć w zdrowiu i w późnej, a na dodatek szczęśliwie przeżytej starości). I tylko tak da się zacząć sensowne życie osobiste. Pan Bóg najprawdopodobniej wciąż daje nam, ludziom, dużo powołań do kapłaństwa i do życia konsekrowanego, ale te powołania są zabijane zaraz po poczęciu! Może to widać także w kinach: mamy dużo, bardzo dużo kin z ogromną ilością miejsc, ale najczęściej fatalne filmy, po których nawet dorosłym śnią się koszmary, i mamy tragiczne ubytki w ilości ludzi, którzy mieli te miejsca zajmować (gdyby ludzie nie ginęli przed narodzeniem, byłoby ich tak dużo, że chodzili by nawet na kiepskie filmy, ponieważ uczyliby się właśnie na nich odróżniać dobro od zła). Brakuje tu i tu, i tam. Naprawdę i dosłownie brakuje ludzi! Konkretnych osób, które miały w życiu zrobić takie a takie obiektywne dobro.

Zapraszam serdecznie do lektury mojego prywatnego bloga,

RK

16 kwietnia 2019

Natura naprawdę chce żyć!, a jeśli się to życie niszczy, rozpacza! Rośliny, zwierzęta na trudne warunki się nie obrażają, ale żyją dalej, choć gorzej się rozwijają. Rozpacz natury przejawia się właśnie w różnego typu nieszczęśliwych wypadkach. Bezwarunkowa ochrona życia ludzkiego i godności ludzkiej od poczęcia do naturalnej śmierci powinna nawet dać wyraźnie korzystny wynik finansowy. Trzeba tylko wziąć to pod uwagę i uczciwie przeliczyć. To życie się opłaca, a nie śmierć.

16, 17 i 21 lutego 2019

Pomaga żyć (odzyskiwać radość życia po jakiś makabrycznych przejściach lub ją podtrzymywać) zajmowanie się obroną każdego życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci i ratowaniem przyrody. Przy czym najpierw trzeba się cieszyć tym pierwszym tematem. Jak? Robić lub próbować robić coś z sensem na stałe lub wciąż na nowo w dziedzinie promowania piękna ludzkiego życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Właśnie przezwyciężenie (szczęśliwe, czyli definitywne) aborcji (to pojęcie dotyczy podmiotów prawa kościelnego, w innych sytuacjach mówi się o przerywaniu ciąży) jest drogą do pokoju na świecie. Zgodzić się urodzić, nawet tylko w tym celu, żeby oddać potem biedactwo do adopcji = ratować świat od wojny, a nawet wojen. Warto sobie na stałe przyswoić, że ratować świat od wojen w żadnym wypadku nie oznacza destrukcji czy autodestrukcji! Nie oznacza tego ani w wersji osobowej, ani kontynentalnej, ani nawet cywilizacyjnej. Po prostu przykazanie "nie zabijaj" jest globalne, dotyczy każdego człowieka bez wyjątku! Nie zabijaj życia ludzkiego, bo od czegoś trzeba zacząć, ale to znaczy daleko więcej przecież: "nie zabijaj" ludzkiej historii, ludzkiej tożsamości, ludzkich serdecznych relacji itd. Polecam analizę prawną grzechu aborcji O. Dra Tomasza Wytrwała OP (można łatwo znaleźć na Internecie). Osobiście trudzę się już wiele lat nad oceną w moim sumieniu czy brak działania dążącego do przezwyciężenia aborcji jest na pewno wolny od ciężkiej winy. Raczej skłaniam się do myślenia, że właśnie potrzeba coś robić w tym kierunku aż do skutku. Nie wiem z całą pewnością czy ja to mam już bardzo dobrze poukładane, ale intuicyjnie wyczuwam, że to jest sprawa jak teoria względności (piszę o tym temacie serio): jeden i drugi czyn sprawia skutek, co do którego w naszym wymiarze życia może nie być alternatywy, na horyzoncie zdarzeń. Przy czym obiektywnie dobry czyn jest na pewno zawsze silniejszy. Możliwe więc, że niesprawdzalne statystycznie zdarzenia układają się w taki "metaforyczny" sposób, że jeden grzech aborcji jest słabszy od 1 cz. różańca, ale właśnie potrzeba tej jednej części różańca, potrzeba czynu, a tego może autentycznie brakować. Trudność polega na tym, że nie każdy kto by chciał modlić się na różańcu ma na to dość duchowych sił. Siły duchowe można pozyskać decydując się na nawrócenie, czyli np. na urodzenie poczętego dziecka, którego się wcześniej nie chciało. Tak, można się nawrócić dla pokoju. To jest z pewnością godziwa motywacja.

Róża

O poczęciu

luty 2019

grudzień 2018

Błogosławionych, czyli szczęśliwych świąt Bożego Narodzenia i jak najlepszego nie tylko Nowego Roku, ale całego roku 2019.

(...)

Fotowoltaika może być nawet w miastach wszędobylska: 1. wszelkie płaskie dachy na niskich, nie przeznaczonych do ratowania pszczół, niezabytkowych dachach miejskiego budownictwa mogą przyjąć ogromne ilości paneli fotowoltaicznych i dobrze z tym wyglądać, 2. takie panele mogą przyjąć także wszelkie daszki np. na peronach miejskich, gdzie uruchomiono ruchome schody i windy, z których tak naprawdę korzystają nie tylko osoby niepełnosprawne, przez co staną się w jakimś zakresie podcieniami dającymi ulgę w letnie upały 3. nawet na parkingach przed hipermarketami można urządzić oświetlone nocą (właśnie dzięki fotowoltaice) podcienia, które w upalne lata przecież będą sposobem nie tylko na obniżenie czasu oddziaływania na nasze, ludzkie, głowy promieniowania słonecznego (wiadomo, że grozi to w pewnych warunkach udarem), ale też zmniejszy zużycie paliwa w samochodach, ponieważ klimatyzacje zadziałają szybciej w autach, które nie parkują w pełnym słońcu, 4. tak naprawdę można też rzeki w miastach, zwłaszcza małe (ale nie tylko!), osłonić na jakiś odcinkach całe lub częściowo fotowoltaiką właśnie, oczyścić je tak bardzo, żeby woda w nich była jak na Suwalszczyźnie i uruchomić miejskie, oświetlone nocą trasy kajakowe, z których będzie można nie tylko zobaczyć jeszcze inne zakamarki miast, ale też np. kupić lody, gofry, kawę, a latem jakiś ekstra film w plenerowym kinie studyjnym itd. Nadprodukcje prądu pozyskanego ze słońca obniżą opłaty za domową energię elektryczną (wiadomo dlaczego). Dlaczego tego nikt nie robi? Przecież to jest dość proste i dość łatwe! O czym tu więcej gadać?

październik 2018

(...)

wrzesień 2018

(...)

czerwiec 2018

Dlaczego uważam, że najlepszym prawem chroniącym życie i godność ludzką od poczęcia do naturalnej śmierci jest to, w którym przepisy dotyczą właśnie tych spraw, a nie aborcji czy eutanazji? Wtedy z faktu prawnej ochrony życia i godności ludzkiej od poczęcia do naturalnej śmierci może wynikać to, że nic więcej nie trzeba dopisywać. Już samo takie ustawienie tych dwóch tematów daje większe poczucie bezpieczeństwa życia w ogóle. Każdy ma prawo żyć i to godnie. Na każdym z etapów życia. Pomagać trzeba żyć, a nie umierać, bo i tak każdy z nas wcześniej czy później kiedyś umrze. Tak naprawdę takie zmiany w podejściu do ochrony życia człowieka mogą się przełożyć na sukcesy nie tylko w obszarze umiejętności bycia zadowolonym z życia (o zadowoleniu z życia można poczytać np. w książce W. Tatarkiewicza, O szczęściu), ale też na ekonomię (radość z życia sprzyja podejmowaniu jakiś twórczych inicjatyw, a osobom w rozpaczy pomaga przezwyciężyć najcięższe pokusy przeciw życiu). Dopóki nie ma takiej ochrony, wydaje mi się prawdopodobne istnienie choroby społecznej i to na skalę pandemiczną, która polega na jakimś rodzaju porażeniu naturalnej radości życia, czego być może teraz prawie nie widzimy, ale co przekłada się np. na chorobę alkoholową lub na depresje. Przecież jeśli prawo dopuszcza jakiekolwiek przypadki aborcji i to się dzieje za pieniądze podatników, to im większe ktoś płaci podatki, tym więcej przekazuje pieniędzy na aborcje, co być może sprawia, że jedni zupełnie nie wiedzą dlaczego, ale wcale nie chcą zarabiać, a inni też nie wiedząc czemu, rozpaczają i stają się alkoholikami. Takie jest moje zdanie na ten temat. Tylko tam, gdzie nie ma eutanazji, można się godnie, bez paniki i bez rozpaczy, starzeć.

maj 2018

Dlaczego dobrym prawem jest prawo zakazujące aborcji? Takie prawo jest na pewno dobre, ponieważ np.:

  1. Prawo takie nie trafia w ludzką bezradność tak długo, jak długo istnieją Okna Życia. Dopóki istnieją Okna Życia prawny zakaz aborcji okazuje się prośbą społeczną o donoszenie niechcianej ciąży i jeśli jest życzeniem matki, żeby nie zająć się jej maleństwem, o oddanie dziecka właśnie do takiego Okna.
  2. Wiele kobiet ma naturalną potrzebę opiekowania się dziećmi i osobami niepełnosprawnymi. Są zdrowe, silne, a radość życia czerpią z zajmowania się takimi osobami, które naturalnie potrzebują opieki. Innymi słowy: zdrowe społeczeństwo POTRZEBUJE jakiejś ilości osób wymagających opieki. Jeśli poprzez aborcje usuwa się ze społeczeństwa te osoby, które po urodzeniu wymagają opieki, osoby które naturalnie mają mocno rozwiniętą potrzebę opiekowania się kimś, szukają kogokolwiek, żeby się tylko móc nim opiekować. Same stają się przez to chore. Kto się wtedy znajduje na miejscu osób naprawdę potrzebujących opieki? Pieski, kotki, rybki? A może inni zdrowi ludzie? Np. żona, np. mąż. I nowa patologia gotowa.

Myślę, że do sprawy ratowania i ochrony życia i godności ludzkiej od poczęcia do naturalnej śmierci można też podejść w taki sposób: Jeśli zgadzam się lub chcę przyjąć jako granicę dla moich czynów z tego obszaru tematów V przykazanie Dekalogu, to dla mnie ostatnim odcinkiem tej drogi jest ratowanie życia i godności ludzkiej. Jak ratować, jak ochraniać, czym ulżyć w cierpieniu, jak dotrzeć z radością życia nawet do osób terminalnie chorych? Jak uczynić ich życie nie tylko znośnym, ale nawet szczęśliwym? Zupełnie naturalne jest to, że dalej nie odważam się iść. Nie odważam się dalej iść, ponieważ dalej tak naprawdę nie ma już drogi. I robi się po temacie aborcji czy eutanazji. Człowiek w relacji do drugiego człowieka z natury nie ma zadanych tych zagadnień: ma ten drugi żyć czy nie. To są zagadnienia sprzeciwu naturze, tzw. cywilizacji śmierci, czyli nie ma dalej drogi. Ale co to znaczy, że nie ma dalej drogi? To, że jest ściana? Nie! To oznacza, że choć człowiekowi jeszcze się wtedy wydaje, że może są te czarne dziury, które zasysają materię, nie ma nawet tego. W życiu duchowym pozostaje wrażenie ruchu, ale to już nie dotyczy materii.

kwiecień 2018

Nie tylko konieczne jest ratowanie człowieka i przyrody. W pewnych sytuacjach to jest także najważniejsze. Kilka lat temu znalazłam na Internecie ciekawy artykuł, który bardzo dobrze wyjaśnia krytycznie trudne tematy. Warto go poszukać. Rachunek sumienia w oparciu o ten artykuł jest chyba najlepszym początkiem drogi nawrócenia w dojrzałym wieku. Rachunek sumienia to nie zawsze katownia, często bywa równocześnie uzdrowieniem z tzw. fałszywego poczucia winy, a zawsze pomaga odnajdywać własną ludzką godność.

© Renata Kucharska 2018-2019.